Bruksizm – problem nie tylko zębów!

W ostatnich dniach miałam przyjemność wystąpić w roli eksperta w programie Pytanie na Śniadanie. Rozmowa dotyczyła bruksizmu. Czy wiecie, że choć choroba ta objawia się mimowolnym, mocnym zaciskaniem zębów, nie jest związana jedynie z układem stomatognatycznym? To problem, który sięga naszej psychiki.

Bruksizm jest powszechny, bowiem dotyka 10 do 20 procent osób na świecie. Objawia się poprzez nawykowe, mimowolne zgrzytanie i zaciskanie zębami. W skrajnych przypadkach tak mocne, że aż doprowadzające do ich pękania. Pacjenci borykający się z bruksizmem uskarżają się również na bóle głowy i mięśni. Mogą też doświadczać trzasków, przeskakiwania i uczucia silnego dyskomfortu w stawie skroniowo-żuchwowym. Nie wspominając o problemach ze snem, jeśli choroba daje też o sobie znać nocą. Najbardziej jednak cierpią na tym ich zęby. Z biegiem czasu w widoczny sposób ścierają się i niszczą.

Przyczyny wystąpienia choroby

Zaskakujące może być dla wielu osób to, jakie jest podłoże bruksizmu. Prowadzący program Pytanie na Śniadanie, w którym gościłam również byli zdziwieni, że kwalifikuje się go, jako chorobę psychosomatyczną, czyli związaną z psychiką pacjenta. U chorego bowiem zaburzone zostają czynności układu nerwowego, a konkretnie autonomicznego współczulnego. Takie osoby przeżywają ciągły, nadmierny stres i nie potrafią się zrelaksować nawet w trakcie snu. Pozostają nieprzerwanie w trybie „walcz lub uciekaj”.

W ich ciałach gromadzi się ogromne napięcie, nie dające się rozładować w naturalny sposób. Ściskanie i zgrzytanie zębami staje się dla nich jedyną metodą pozwalającą na uzyskanie chwilowej ulgi w stresie. Osobom cierpiącym na bruksizm szybko taka praktyka wchodzi w nawyk, z czasem coraz bardziej przymusowy.

Schorzenie może też być związane z nadczynnością tarczycy, chorobami układu pokarmowego, alergiami i przerostem migdałków. Wiąże się go również często z zaburzeniami zgryzowo-zwarciowymi. Prawdopodobieństwo jego wystąpienia zwiększa także ciągłe oddychanie za przez usta, zamiast przez nos.

Bruksizm u dzieci

Chciałabym również zaznaczyć to, na co zwracałam uwagę również w Pytaniu na Śniadanie, a więc na dzieci, które zgrzytają zębami.

W pewnym zakresie może to być u nich fizjologiczne i nie musi wymagać leczenia. Należy pamiętać, że u dzieci stan uzębienia przechodzi przez różne etapy – utraty mleczaków, wyżynania stałych zębów, a pojawiające się czasami zgrzytanie może być jakby „przy okazji”. Nie jest to również absolutnie, żaden objaw robaczycy, o które tak często są posądzane . Jest to mit.

Natomiast już regularnie pojawiający się stres i napięcia mogą sprzyjać temu, że dziecko będzie rozładowywać napięcie właśnie przez zgrzytanie. To, co jest ważne, to fakt, że występują również powiazania między niedrożnymi drogami oddechowymi i przerośniętymi migdałkami oraz oddychaniem przez buzię u dzieci, a występowaniem u nich bruksizmu.

Okres wczesnodziecięcy jest więc momentem, w którym powinno zostać wdrożone odpowiednie leczenie, żeby w przyszłości zapobiec u młodego człowiek nie tylko zgrzytaniu, ale też bezdechom nocnym oraz wadom zgryzu. To wszystko razem może być powiązane i mieć wspólne podłoże.

Jak leczyć bruksizm?

Oczywiście w programie Pytanie na Śniadanie rozmawialiśmy również o tym, jak sobie radzić z bruksizmem. Osoby cierpiące na to schorzenie mogą zgłosić m.in. do stomatologa, który pomoże im przede wszystkim poprzez naprawę szkód wyrządzonych przez chorobę. Najczęściej zalecane jest leczenie addycyjne, czyli odbudowa startych lub popękanych zębów. Wykorzystuje się do tego najczęściej odbudowę kompozytową.

Terapię można również wspomóc poprzez zastosowanie szyn relaksacyjnych. Są one projektowane indywidualnie dla każdego pacjenta. Pozwalają na rozluźnienie mięśni w okolicach szczęki, zmniejszając przy tym dolegliwości bólowe. Noszone w nocy skutecznie zapobiegają starciom i niszczeniu zębów. Niestety takie wyjście nie uchroni osób, doświadczających objawów bruksizmu także w dzień.

Leczenie choroby wywołanej stresem i podwyższonym napięciem, nie może jednak sprowadzać się wyłącznie do działań stomatologicznych. Pacjenci powinni równolegle korzystać z holistycznej opieki kilku specjalistów. Kluczowe może okazać się wsparcie psychoterapeuty, fizjoterapeuty i neurologa. W efekcie wdrażanych przez nich terapii, stan przewlekłego napięcia powinien z czasem zacząć powoli się wycofywać. Razem z nim, również mimowolne zaciskanie i zgrzytanie zębami. W ten sposób można zniwelować problem. W trudniejszych przypadkach można również włączyć leczenie farmakologiczne zmniejszające napięcie lub leki przeciwlękowe.

Bardzo dobrą metodą jest również podawanie toksyny botulinowej w mięśnie żwacze. Jest to leczenie pół-przyczynowe, które pozwala wyłączyć na pewien czas z pracy mięsień odpowiadający najbardziej za zaciskanie i zgrzytanie zębami. Dzięki temu problem na pół roku realnie zanika. Jednak po tym czasie botulina przestaje działać i jeśli pacjent chce podtrzymać efekty, musi powtórzyć zabieg. Taka metoda ma również inną zaletę, ponieważ poprawia rysy twarzy w okolicach żuchwy, które stają się ostrzejsze pod wpływem nasilonego bruksizmu.

Jak zapobiec wystąpieniu choroby?

Każdy, kto odczuwa podwyższony poziom stresu w dłuższym okresie czasu, powinien wprowadzić odpowiednie działania prewencyjne. W przypadku zaniedbań w tej sferze, nie tylko bruksizm, ale też wiele innych chorób psychosomatycznych może wkrótce dać o sobie znać. Zalecana jest, w miarę możliwości, zmiana stylu życia na mniej stresogenny. Jest wiele skutecznych metod relaksacyjnych: na przykład joga, spacery, masaże czy wybór spokojnego hobby. Warto wprowadzić najbardziej odpowiadający danej osobie sposób w codzienną rutynę.

Należy pamiętać, że zmniejszenie ryzyka wystąpienia bruksizmu jest nie jedyną korzyścią wynikającą z redukcji napięcia w organizmie. Życie bez ciągłego stresu jest też, a może raczej przede wszystkim, zwyczajnie przyjemniejsze. Tego właśnie Wam życzę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.