Jakim typem pacjenta jesteś?

Jaki styl w leczeniu wolicie – partnerski czy dyrektywny? Lubicie, gdy lekarz Was o wszystkim dokładnie informuje i tłumaczy, czy raczej nie macie do tego głowy i liczy się dla Was efekt? Porozmawiajmy o różnych podejściach pacjenta do leczenia  i o tym, jaki to ma wpływ na przebieg terapii.

Będąc ortodontką z wieloletnim doświadczeniem spotykam w gabinecie pacjentów o różnych osobowościach. Czasami zgłaszają się osoby, które nie chcą w ogóle wnikać w szczegóły leczenia, w całości oddają się w ręce lekarza, zawierzając mu w pełni. Nie interesuje ich jak leczenie może przebiegać i czego możemy się spodziewać, liczy się tyko efekt. Według nich to ortodonta powinien dyktować warunki. Oni chcą być poza tym. Na przeciwległym biegunie są pacjenci, którzy przychodząc na pierwszą wizytę dokładnie wiedzą nie tylko, jaki efekt chcą uzyskać, ale też jak życzyliby sobie, aby ich leczenie wyglądało. Mają na nie własny pomysł i nie chcą słuchać o innych metodach. Mają styl narzucający. Często pokazują wynalezione w Internecie zdjęcia uzębienia innych osób i naciskają na to, żeby im potwierdzić, że efekt leczenia ma być właśnie taki jak ten z „ich”  fotografii. Pośrodku znajdują się osoby, które liczą na wiedzę i doświadczenie ortodonty, ale również same potrafią włączyć się w decydowanie o tym, jak będzie przebiegała terapia. Przejawiają otwartą postawę z partnerskim podejściem. Jak myślicie, jakim typem pacjenta jesteście i który według mnie styl jest najlepszy?

Pewnie Was nie zaskoczę tym, że najmniej korzystny z perspektywy lekarza jest typ pacjenta dyktującego swój pomysł na leczenie. Żaden ortodonta nie podejmie się terapii, która według niego nie jest dobra dla pacjenta. Owszem dialog między obiema stronami jest potrzebny, a wręcz wskazany, o czym za chwilę, ale to lekarz powinien prowadzić leczenie, a nie pacjent. Pacjent nie zawsze wie, co dla jego zgryzu będzie dobre, ponieważ nie ma pełni wiedzy, a jedynie szczątkowe, poglądowe informacje. Gdy próbuje forsować swoje zdanie, nie zważając na argumenty lekarza, terapia najpewniej nie dojdzie do skutku.

Ciekawostką dla niektórych może być to, że styl dyrektywny, w którym to lekarz ma w pełni zarządzać leczeniem, a pacjent całkowicie oddaje się w jego ręce, bez wysłuchania co lekarz ma na temat jego wady do powiedzenia, również nie jest mile widziany! Mnie osobiście kojarzy się z dawnymi czasami, latami kiedy sama byłam dzieckiem i pamiętam, że pacjent nie miał za wiele „do gadania”. Pacjent z biernym podejściem do leczenia całą odpowiedzialność za powodzenie terapii przerzuca na lekarza. Jednocześnie oczekuje super efektów, ale bez współpracy i zrozumienia planu leczenia sukces raczej będzie marny, a niezadowolenie pojawi się po obu stronach.

Pacjent tylko wtedy będzie zmotywowany, jeśli będzie rozumiał, że sukces terapii zależy też od niego. Taki pacjent rozumie też, że odpowiedź na leczenie jest indywidualną i osobniczą  cechą i nie jest zależna w 100% od lekarza. Od aktywnego udziału pacjenta na wielu płaszczyznach terapii ortodontycznej również zależy jej powodzenie.

Jeśli pacjent  nie przychodzi regularnie na wizyty kontrolne, nie zakłada wyciągów, nie zgłasza się do ortodonty w razie awarii aparatu, leczenie może nie postępować zgodnie z planem i co więcej może się cofać.

Najgorsza sytuacja jest w momencie, gdy zgłaszają się dzieci wraz z rodzicami, którzy ich nie wspierają w czasie terapii. Okazuje się, że dziecko ma fatalną higienę jamy ustnej  i  z powodu dużego ryzyka próchnicy trzeba zdjąć aparat, nawet jeśli wada jest niewyleczona. Leczenie ortodontyczne małych pacjentów może przynosić wspaniałe efekty pod warunkiem, że dziecko stosuje się do zaleceń. Z pomocą rodziców dba o dokładne czyszczenie zębów, nosi aparaty wyjmowane wg wskazań ortodonty, rodzice sprawdzają czy aparat jest prawidłowo osadzony w buzi i sami rozkręcają śrubę, zamiast całą odpowiedzialność zrzucić na kilkuletnie dziecko. Nawyk ssania kciuka lub oddychania przez usta dziecko jest w stanie pokonać, ale tylko ze wsparciem i pomocą rodzica, który wesprze go mentalnie i będzie motywować do codziennych ćwiczeń. Ortodonta nie opanuje tego jedynie podczas wizyt kontrolnych. Ortodonta daje odpowiednie instrukcje i wskazówki oraz potrzebne narzędzia, jednak domowa systematyczność jest niezbędna. Jeśli rodzic uważa, że małe dziecko poradzi sobie samo, to takie leczenie raczej jest skazane na niepowodzenie.

Taki bierny pacjent zwykle jest również nieświadomy tego skąd biorą się problemy w jego leczeniu, ponieważ nie słuchał lekarza, gdy ten tłumaczył, że mogą wystąpić pewne ograniczenia. Tymczasem leczenie ortodontyczne nie jest procesem zero-jedynkowym. Każdy pacjent jest inny, każdy ortodonta może mieć na niego odmienny plan leczenia, każdy organizm może inaczej reagować na terapię i czasami takie postępowanie trzeba korygować w jego trakcie, gdy widzimy, że pewien etap nie postępuje tak jak powinien. Takie osoby często są później zdziwione i bywają w pewnym stopniu niezadowolone, co uważam, że wynika z ich ignorancji. Osobiście zawsze poświęcam bardzo dużo czasu na wytłumaczenie planu leczenia, wymogów wobec pacjenta, możliwych niedogodności i ograniczeń związanych z noszeniem aparatu oraz proszę, aby pacjent zaakceptował plan terapii tylko wówczas, jeśli wszystko to w pełni rozumie.

Dlatego najbardziej wskazanym stylem leczenia jest styl partnerski. Jeśli pacjent potrafi słuchać ortodonty, dostosowywać się do jego zaleceń, ale też zadawać pytania i podejmować wspólne decyzje, gdy jest o to proszony na etapie planowania leczenia oraz czuje na sobie współodpowiedzialność za powodzenie terapii, ta zazwyczaj postępuje ona z najlepszymi efektami. Z takimi pacjentami bardzo dobrze się współpracuje, a to naprawdę niezbędny element w tym procesie. Dla tych z Was, którzy dopiero planują swoją przygodę ortodontyczną, mam nadzieję, że to będzie cenną wskazówką.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.