Każdy ortodonta może mieć inne podejście i leczyć za pomocą metod, które dobrze zna. Osobiście nie czekam, aż pojawią się wszystkie stałe zęby, aby rozpocząć leczenie, a nawet uważam, że takie podejście może być szkodliwe. Interweniuję jeszcze wtedy, gdy dziecko ma zęby mleczne i jest w wieku wczesnoszkolnym, a nawet przedszkolnym.
Oto jak wygląda moje podejście i sposób leczenia.
Dlaczego nie czekam na pełne uzębienie stałe?
Dostaję od Was mnóstwo pytań. Są one dla mnie cenną wiedzą na temat tego, co Was interesuje w temacie leczenia ortodontycznego, ale także czego o nim nie wiecie. Jedną z kwestii, która wraca szczególnie często, jest pytanie: kiedy zacząć leczyć wadę zgryzu?
Niejednokrotnie powtarzałam, że według mnie najlepszym momentem na rozpoczęcie terapii jest już wczesne dzieciństwo. Najlepiej jest zacząć interweniować wtedy, gdy zauważamy u dziecka pierwsze symptomy pojawiających się nieprawidłowości.
U dzieci w wieku 10–12 lat okres intensywnego wzrostu znajduje się już zwykle w końcowej fazie. Wówczas rozwój szczęki i żuchwy także jest na ukończeniu i w bardzo małym stopniu można go korygować. Wcześniej natomiast kości twarzoczaszki rosną i można sterować kierunkiem rozwoju twarzy za pomocą terapii ortodontycznej.

Zmiany w rysach twarzy po 2 miesiącach terapii – okolica podnosowa jest bardziej uwypuklona, warga górna bardziej widoczna.
Co słyszą rodzice na konsultacjach i jak ja na to patrzę?
Wielu rodziców kilkuletnich oraz wczesnoszkolnych (7–9-letnich) dzieci, które trafiają do mnie do gabinetu, mówi, że na wcześniejszych konsultacjach usłyszeli: „proszę czekać na stałe zęby i wtedy założyć aparat stały”. Często przychodzą do mnie, aby upewnić się, że rzeczywiście jest za wcześnie na leczenie.
Oczywiście każdy lekarz może mieć inne podejście i leczyć metodami, które dobrze zna. Szanuję to i nie oceniam – każdy z nas określa własne cele leczenia i ma swoją drogę do sukcesu. Sama na początku swojej ścieżki zawodowej wprowadzałam terapię dopiero u dzieci z późnym uzębieniem mieszanym, ponieważ na tamten moment taka była moja wiedza i doświadczenie.
Dzisiaj, kiedy jestem na innym etapie, poznałam inne skuteczne techniki ortodontyczne oraz możliwości i zalety przyczynowego leczenia wczesnego. Dlatego nie czekam na stałe zęby. Interweniuję jeszcze wtedy, gdy dziecko ma mleczaki – nawet gdy nie ma jeszcze „szóstek”.
Jak wygląda moje podejście w różnych okresach rozwoju dziecka?
Wiek przedszkolny
U maluchów w wieku przedszkolnym przede wszystkim skupiamy się na przeciwdziałaniu rozwijającej się wadzie i niwelowaniu czynników, które ją powodują.
Około 6–7 roku życia
U nieco starszych dzieci, od wieku około 6–7 lat, włączamy czynne leczenie aparatami. Nie czekamy, aż pojawią się wszystkie zęby stałe.
Dlaczego preferuję terapię, która działa „ciągle”?
Lubię prowadzić terapię, która naprawdę działa, a rezultaty są szybko widoczne. Takie podejście rodzicom moich małych pacjentów także bardzo się podoba, bo efekty bywają szybkie i często spektakularne.
Osobiście uważam, że aparaty stosowane wyłącznie „do spania” przynoszą dość nikłe efekty terapeutyczne. Po pierwsze, trudno się przyzwyczaić do aparatu, jeśli nie jest noszony non stop. Po drugie, małe i stałe siły działające 24 godziny na dobę przynoszą dużo lepsze efekty. Aparat stosowany przez część doby będzie działał wolniej i mniej efektywnie, ponieważ siły działają skokowo, a nie nieprzerwanie.

Przodozgryz i nierozwinięta szczęka – nie można było zwlekać z leczeniem, postępująca wada doprowadziłaby do „krzywego” rośnięcia żuchwy. Prezentowane efekty są po 2 miesiącach leczenia za pomocą aparatu Bioblok i maski Hickama.
Bioblok w mojej praktyce
U dzieci wykorzystuję aparat typu Bioblok, którego klamry mogą być zaprojektowane na mleczne „piątki”. Mimo że są to aparaty ruchome, muszą być noszone przez pacjenta 24 godziny na dobę.
Dzieci dość szybko się do nich przyzwyczajają. Nie zdejmują aparatów w szkole czy w przedszkolu i jedzą w nich. Sprytne dzieciaki po jedzeniu, gdy przebywają poza domem, płuczą aparat i natychmiast zakładają go z powrotem. Inne czyszczą aparat z pomocą rodzica, gdy dotrą już do domu.
Gdy tłumaczę, że aparat, żeby działał, musi być w buzi non stop, lubię stosować porównanie do protezy odtwarzającej utracone zęby u starszych ludzi. Oni również muszą się dostosować – i prędzej czy później udaje się to.
Biobloki stosuję u pacjentów z niedoborem wzrostu kości szczęk. Służą rozbudowie łuków zębowych szczęki i żuchwy oraz eliminacji nieprawidłowej postawy jamy ustnej.
Leczenie nimi jest najbardziej skuteczne u młodszych dzieci, w wieku około 6–10 lat, u których trwa intensywny rozwój twarzoczaszki. W efekcie łatwo przemodelujemy kości, wpływamy na ustawienie łuków oraz rozwój rysów twarzy.
Taka rozbudowa łuków daje bardzo dobre efekty np. w przypadku leczenia tyłozgryzu i niwelacji efektu cofniętej bródki, przez to, że żuchwa zaczyna prawidłowo rosnąć.
Szerokie zastosowanie tej metody ma swoją nazwę: ortotropia. Jest to metoda leczenia dzieci opracowana przez prof. Johna Mew – szerzej pisałam o tym w tym artykule: https://mamaortodonta.pl/ortotropia-w-zakopanem/

Kolejny „mały” pacjent ze zwężeniem szczęki i przodozgryzem, u którego stosowaliśmy Bioblok i maskę Hickama. Po 3 latach nieskutecznego leczenia w innym gabinecie, nam w krótkim czasie 2 miesięcy udało się poszerzyć szczękę, „przerzucić” górne zęby i poprawić rysy twarzy.
Współpraca jako warunek skuteczności
Aparaty stosowane w tej metodzie dają bardzo dobre efekty pod warunkiem, że dziecko stosuje się do wytycznych lekarza i nosi je wedle zaleceń. Naprawdę wymagam od swoich pacjentów i ich opiekunów zaangażowania i współpracy.
Jeśli rodzic z góry zakłada, że będzie z tym problem i nie czuje się na siłach pomóc w terapii oraz motywować dziecko do noszenia aparatu, uważam, że lepiej jest poczekać i rozpocząć później klasyczne leczenie ortodontyczne, ponieważ w takim układzie wczesna terapia nie będzie efektywna.
Rodzic musi jednak wiedzieć, że odraczając leczenie do czasu możliwości założenia aparatu stałego, działamy na niekorzyść dziecka: tracimy część cennego potencjału intensywnego wzrostu, a wada może się nasilić i utrwalić.
Aparaty stałe częściowe w uzębieniu mieszanym
Aparaty stałe można z powodzeniem stosować już w okresie uzębienia mieszanego, czyli wtedy, gdy w jamie ustnej obecne są zęby stałe i mleczne. Ja stosuję je także u małych pacjentów – zamki ortodontyczne są wtedy naklejane wyłącznie na zęby stałe, z ominięciem mlecznych. Są to tzw. aparaty stałe częściowe.
Taką terapię można rozpocząć już około 9. roku życia, w późnym uzębieniu mieszanym, gdy nadal istnieje szansa w miarę plastycznie przemodelować wyrostki zębodołowe oraz ustawienie łuków i zębów, ponieważ dziecko nadal rośnie.
Diagnostyka i indywidualny plan
Każde dziecko, które do mnie trafia, najpierw dokładnie diagnozuję. Rodzice na pierwszej wizycie wypełniają kwestionariusz ogólnozdrowotny i stomatologiczny, który daje mi szeroki obraz historii rozwoju i zdrowia malucha.
Nie ma jednego stałego schematu postępowania ani jednego wieku, w którym należy rozpocząć leczenie ortodontyczne. Każdy pacjent rozwija się inaczej, ma inne podłoże nieprawidłowości, inaczej wygląda jego zgryz, a wada może być w różnych fazach zaawansowania.
To, jak będzie wyglądała terapia i kiedy zaczniemy wykorzystywać aparaty, jest bardzo indywidualne. Niemniej każdy mały pacjent dostaje ode mnie jasno określony plan, który od początku naszych spotkań ma realnie przeciwdziałać wadzie zgryzu.
Kiedy wybieram obserwację zamiast aparatu?
Jeśli dziecko nie wymaga jeszcze aparatu albo jest u niego za wcześnie na takie działanie (np. z powodów psychologicznych i emocjonalnych), absolutnie nie zostawiam go bez opieki.
Czasami 6-latek stawia opór przed leczeniem, a inny 4-latek będzie już na nie gotowy. Wtedy zapraszam dziecko wraz z rodzicami na wizyty adaptacyjne, które pomagają przełamać strach i oswoić się z gabinetem, a leczenie wdrażamy, gdy jest na to gotowe.
Gdy wada nie jest jeszcze mocno rozwinięta i występują niewielkie nieprawidłowości, mają one szansę cofnąć się bez dodatkowego leczenia. W zależności od potrzeb kieruję wtedy dziecko na odpowiednie tory terapeutyczne (np. do laryngologa, logopedy, fizjoterapeuty, alergologa, mioterapeuty, trenera oddychania itp.) i oczywiście nadal je obserwuję.
Leczenie odraczamy też czasem wtedy, gdy widać, że dziecko za chwilę straci mleczne jedynki. Warto wówczas poczekać kilka miesięcy na stałe siekacze, a następnie wykonać wyciski i założyć aparat.
Często pacjent z nieprawidłowościami zgryzowymi pozostaje pod obserwacją ortodontyczną przez kilka lat. Terapia bywa rozłożona na etapy: naprzemiennie występują okresy intensywnego leczenia i okresy obserwacji. Wkraczamy z aktywnym leczeniem wtedy, gdy czas i wiek są odpowiednie na korygowanie nieprawidłowości, a pomiędzy etapami pozwalamy na wyrzynanie się kolejnych zębów.
Skuteczność i granice dziecka
Jestem ortodontką mocno wyspecjalizowaną w leczeniu dzieci. Zawsze traktuję je bardzo indywidualnie, spoglądając na wszelkie aspekty rozwoju – nie tylko zgryzu, ale również psychiki.
Szanuję swoich pacjentów, dlatego leczenie prowadzę tak, aby było skuteczne, ale też by nie przekraczało granic, które ma każdy maluch. Proponuję metody, które uważam za skuteczne i sprawdzone, a jednocześnie dużo rozmawiam z rodzicami o tym, czy dziecko jest gotowe na ich zastosowanie.
Zawsze staram się szukać rozwiązań, które będą satysfakcjonujące zarówno z punktu widzenia powodzenia leczenia, jak i będą akceptowalne przez dziecko.
Linki polecane
- https://mamaortodonta.pl/wczesne-leczenie-ortodontyczne-dzieci/
- https://mamaortodonta.pl/wczesne-leczenie-ortodontyczne-dzieci-z-nastawieniem-na-calosciowy-ich-rozwoj/
- https://mamaortodonta.pl/leczenie-przyczynowe-u-dzieci-to-podstawa/
- https://mamaortodonta.pl/niemowlak-i-przedszkolak-u-ortodonty-czy-to-ma-sens/
- https://mamaortodonta.pl/kiedy-pojsc-z-dzieckiem-do-ortodonty/
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.






Leave A Reply