Kiedy pacjent znika na ponad pół roku z aparatem stałym…

Zdarza się, że z przyczyn nie do końca mi znanym pacjent znika z procesu leczenia, jaki rozpoczął. To może być jego niespodziewany wyjazd, trudny okres w życiu, ciężka choroba, pandemia i związane z tym ograniczenia, czy po prostu lęk przez leczeniem. Może to skutkować poważnymi konsekwencjami dla leczenia i konieczność przedłużenia leczenia, czy nawet zmiany jego planu. W tej sytuacji było jednak inaczej i nawet trochę z korzyścią dla pacjenta.

Jakiś czas temu mój gabinet odwiedził młody pacjent, u którego nie mógł wyrżnąć się stały kieł. Na jego miejscu dalej znajdywały się jednak resztki zęba… tylko, że mlecznego. Pozostałe uzębienie było już w całości stałe.  Jak pokazało badanie rtg, stała „trójka” została zatrzymana w kości. Nie miała bowiem miejsca na to, żeby się wyrżnąć i oczywiście ten  proces blokował mleczny kieł.Po szczegółowym wywiadzie z pacjentem i diagnostyce ustaliłam plan leczenia. Naszym celem było odtworzenie miejsca dla stałego zęba, poprzez leczenie ortodontyczne i usunięcie resztek zęba mlecznego. W międzyczasie pacjent wykonał badanie CBCT, czyli stomatologiczną tomografię stożkową. To badanie pozwoliło nam na szczegółowe oględziny zatrzymanego w kości kła, uwidaczniając jego położenie w trzech płaszczyznach. Na podstawie diagnozy pacjent został skierowany na odpowiedni zabieg odsłonięcia kła, na którym niestety… nie pojawił się.

Przyszedł na wizytę ortodontyczną dopiero 7 miesięcy później! Okazało się, że leczenie aparatem oraz wcześniejsze pozbycie się resztek zęba mlecznego stworzyło odpowiednio dużo przestrzeni dla stałego kła, który samoistnie zaczął powoli się wyrzynać. Gdy pacjent zjawił się w moim gabinecie, ząb był już widoczny w jamie ustnej.

Jak widać na przedstawionym przypadku matka natura robi swoje. Czasem wystarczy tylko jej pomóc i usunąć przeszkodę na drodze do prawidłowego rozwoju zgryzu, aby ten rozpoczął proces samokorekty.

Opowiadam tę historię, żeby podkreślić rolę leczenia przyczynowego w kontekście do całokształtu problemów ze zgryzem szczególnie u małych dzieci, kiedy to potencjał matki natury możemy wykorzystać praktycznie w 100 proc.

Na wczesnym etapie rozwoju wady zgryzu u dzieci wystarczy usunąć przyczynę, która może prowadzić do wady zgryzu. Mam tu na myśli nawyki takie jak ssanie smoczka, kciuka czy oddychanie przez usta z niską pozycją spoczynkową języka. Jeśli te nieprawidłowe czynniki usuniemy, wzorzec wzrostu ma szansę powrócić na właściwe tory. Inną i dość często spotykana sytuacją jest wyrzynanie się stałych siekaczy mimo obecności ich mlecznych poprzedników. Nie trudno się domyśleć, że taka „blokada” sprawi, że ząb stały będzie wyrastał krzywo. Wystarczy usunięcie przyczyny – a zapewniam Was, że ząb stały zmieni położenie na prawidłowe, chyba że brakuje na niego wystarczającej ilości miejsca. Ale i na to jest rada – poszerzanie łuków aparatem ortodontycznym.
W przypadku jakichkolwiek nieprawidłowości czy obaw związanych ze zgryzem udajcie się do ortodonty i pod jego okiem dajcie działać matce naturze. Na pewno to się opłaci, a Wasze dziecko w dorosłości będzie się cieszyć zdrowym i pięknym uśmiechem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.